Jaki był 2018?

Początek roku był dla nas bardzo intensywny. W perspektywie pierwszych kilku miesięcy roku mieliśmy egzaminy, kończenie prac dyplomowych i obrony. Albertowi udało się zakończyć studiowanie w maju, a mnie niestety został jeden przedmiot, który mam nadzieję zdać już pod koniec stycznia. Jednak, nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Dodatkowe kilka miesięcy studiowania dało mi o wiele, wiele więcej niż tylko przedłużenie zniżek studenckich. Patrząc z perspektywy czasu, ponad programowy czas dał mi szanse odkrycia co tak naprawdę chciałabym robić zawodowo. Musimy to oczywiście jeszcze przełożyć na praktykę, co planuję uczynić niezwłocznie po obronieniu dyplomu.

Jaki był 2018? Suma summarum, niezły! Był to prawdopodobnie jeden z najmniej podróżniczych okresów w ciągu ostatnich kilku lat ale za to jakie to były wyjazdy! Słoneczny weekend w Amsterdamie, magiczna Szkocja, intensywny weekend w Londynie, weekend za miastem w Sucholandzie i na koniec epicki, prawie trzy tygodniowy wyjazd do Tajlandii. Nie ma chyba na co narzeć!

Jaki był 2018?

Amsterdam

Pierwszym wyjazdem w 2018 było co roczne spotkanie z moimi przyjaciółkami. W tym roku wypadał Amsterdam z czego niezmiernie się cieszyłam. Miałyśmy szczęście ponieważ pogoda w stolicy Holandii była wymarzona. Słońce świeciło przez prawie cały nasz pobyt. Odwiedziłyśmy dom Anny Frank, słynną knajpę AvocadoShow, cały pobyt jeździłyśmy na rowerach i zrobiłyśmy piknik w parku. Było bosko! O knajpach, które odwiedziłyśmy w Amsterdamie przeczytacie tutaj.

Szkocja

Trzy pierwsze miesiące roku, zarówno dla mnie jak i Alberta, to był czas intensywnej nauki, pisania magisterki i zdawania ostatnich egzaminów. W ferworze walki nie mieliśmy czasu zaplanować żadnego wspólnego wyjazdu aż do marca. Jednak zimowe weekendy pozwoliły mi na obejrzenie trzech sezonów serialu Outlander, w którym się zakochałam i dzięki któremu pojawił się pomysł wyjazdu do Szkocji. Kilka dni po powrocie z Amsterdamu polecieliśmy z Albertem do mojej wymarzonej Szkocji, gdzie zrobiliśmy roadtrip śladami serialu Outlander. Szkocja nas oczarowała. To był zdecydowanie magiczny wyjazd, który na długo zapadnie w naszej pamięci.

Londyn

Nie jestem w stanie określić jak długo męczyłam moją przyjaciółkę Martynę, żeby poleciała ze mną do Londynu. Londyn to nasza ulubiona wspólna stolica, z która mamy wiele wspomnień. W końcu pod koniec września zapadła, że jedziemy! Na miejscu spotkałyśmy się z naszą wspólną koleżanką Edytą, odwiedziłyśmy kilkanaście knajpek i kawiarni, zrobiłyśmy na nogach ponad 70 km w ciągu czterech dni. W tym roku jedna z moich przyjaciółek przeprowadziła się do Londynu także już zaczęłam polowanie na bilety!

Sucholand

Październik możemy ogłosić miesiącem weekendowych wyjazdów. Tuż przed wylotem do Tajlandii wybraliśmy się z naszymi przyjaciółmi do Sucholandu, który położony jest w województwie kieleckim, tuż obok Kielc. Miejsce znalazła moja przyjaciółka Ada. Miejsce spełniało wszystkie kryteria: drewniana chatka, las, cisza i spokój oraz bardzo dobry dojazd z Warszawy, Poznania i Kutna. Na 100% wrócimy do Sucholandu w 2019!

Tajlandia

Na wyjazd do Tajlandii czekaliśmy prawie 11 miesięcy. Pierwszy raz kupiliśmy bilety z tak dużym wyprzedzeniem, pierwszy raz lecieliśmy na tak długie wakacje, pierwszy raz w takiej ekipie. Co więcej, było świetnie! Wyjazd planowaliśmy bardzo długo, szczegółowo ustalając co każdy z nas chciałby zobaczyć. Na miejscu zgraliśmy się perfekcyjnie. Nie było kłótni, nieporozumień czy fochów. Dogadywaliśmy się rewelacyjnie i mam nadzieję, że nie jest to nasz ostatni wspólny wyjazd. W Tajlandii byliśmy łącznie siedemnaście dni i odwiedziliśmy: Bangkok, Chiang Mai, Khao Sok, Ao Nang i wyspy Ko Mook, Ko Ngai i Ko Kradan. Uczestniczyliśmy w lekcji gotowania, odwiedziliśmy sanktuarium słoni, pływaliśmy longboatami po rajskich wysepkach, spotkaliśmy naszych znajomych blogerów podróżniczych, którzy w tym samym czasie byli w Tajlandii, wygrzaliśmy się, objedliśmy tajskim jedzeniem. Nic dodać, nic ująć!

Jaki będzie 2019?

2019 szykuje się dla nas niezwykle ekscytujący. Nie mogę na razie zdradzić wszystkich szczegółów ponieważ niektóre plany nie są jeszcze pewne na sto procent. Wiem jedno: będzie super! Planuję aby był to dużo bardziej intensywny rok pod kątem podróżniczym. W tym momencie mam na swoim koncie 34 odwiedzone kraje. W 2019 r. planuję odwiedzić kolejne 6, tak aby była okrągła 40! Na razie pierwszy wyjazdy mam już zaplanowany z moją przyjaciółką Olą. W marcu lecimy do Budapesztu. Jednak zanim pojadę na Węgry to być może, że wybierzemy się z Albertem do Kijowa. Cały czas polujemy na bilety. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem już w marcu będzie ich 36. Na pozostałe cztery zostanie mi dziewięć miesięcy. Powinno się udać, prawda?

Jeśli chodzi o marzenia podróżnicze to mam ich kilka. Wyjątkowo w tym roku większość z nich opiewa wokół europejskich krajów. Marzy mi się majówkowy roadtrip Niemcy-Szwajcaria, nocowanie pod namiotem w Szwecji w sierpniu, ciepła Portugalia na jesień.

Pod kątem blogowania mam naprawdę mocne postanowienie poprawy. W 2018 pojawiło się zdecydowanie zbyt mało wpisów. Mam nadzieję, że w 2019 uda mi się publikować przynajmniej dwa razy w miesiącu. Nie jest to dużo ale nie będę nawet zakładała publikowania dwa razy w tygodniu ponieważ wiem, że szanse są niewielkie. Na ten moment mam już dla Was prawie skończony wpis z Chiang Mai, jeden z Amsterdamu i jeden o weekendzie w Londynie. Planuję jeszcze kilka wpisów kulinarnych, plan podróży po Tajlandii. Trzymajcie kciuki!

 

Mam nadzieję, że 2019 będzie dla Was rokiem pełnym samych dobrych decyzji, wspaniałych podróży, nowych doświadczeń. Cieszcie się każdym dniem! Dobrego 2019!

Podobne