Gdzie spać w Tajlandii? cz. 2

Wczoraj około południa wylądowaliśmy na lotnisku w Warszawie. Podróż trwała ponad dwadzieścia cztery godzin, także miałam bardzo dużo czasu aby skończyć wpis, który pisał się przez cały nasz wyjazd. Pierwszy tego typu wpis „Gdzie spać w Tajlandii” cz. 1 opublikowałam po naszym pierwszym wyjeździe do Tajlandii, a ponieważ bardzo dobrze się klika i dostaję od Was feedback, że lubicie zatrzymywać się w miejscach, które polecam, postanowiłam przygotować również podsumowanie noclegów z tegorocznego wyjazdu.

Tegoroczny wyjazd był dłuższy i  bardziej wymagający niż poprzedni. Podróżowaliśmy w sześcioosobowej grupie więc znalezienie noclegu na miejscu nie zawsze było proste.

Gdzie spać w Tajlandii: Bangkok

Happy Monkey Hostel

Nasz pierwszy przystanek na trasie okazał się strzałem w dziesiątkę. Hostel znajduje się w uroczej okolicy, jest w nim czysto i wizualnie też jest niczego sobie. Wybraliśmy sześcioosobowy pokój rodzinny w którym znajdują się dwa piętrowe łóżka i jedno małżeńskie. Pokój jest malutki i praktycznie całą przestrzeń zajmują nasze plecaki, jednak nasza aktywność w nim ogranicza się jedynie do spania, więc luksusów nie potrzeba. Na plus: hostel jest nowoczesny, czysty i zadbany, schludne łazienki oraz mało ludzi. Minusy? Pokój mamy na piątym pietrze, a w hostelu nie ma windy. Do tego materace są bardzo twarde, jednak przy koszcie 40 zł za noc od osoby nie ma co narzekać!

fot. Booking.com
fot. Booking.com

Shayne Hostel

Ostatni nocleg podczas wyjazdu okazał się być najfajniejszym w jakim spaliśmy – położony w centrum, 5 minut drogi od popularnej ulicy Khao San. W okolicy znajduje się duża ilość street food’u, barów, salonów masażu i sklepów, czyli wszystko czego potrzebujemy będąc w Bangkoku. Hostel nie jest zbyt duży, ale oferuje przyjemne, chociaż ciut przyciemne pokoje z bardzo wygodnymi łóżkami i klimatyzacją. W cenie mini śniadanie oraz możliwość skorzystania z pralki i suszarki. Na dole znajduje się również bilard a właściciel to również artysta, którego obrazy zdobią ściany hostelu.  Bardzo polecamy!

fot. Booking.com

Gdzie spać w Tajlandii: Chiang Mai

Rustic Guest House

Rustic Guest House to nocleg polecony przez naszych przyjaciół Agnieszkę i Adriana, którzy byli w Chiang Mai kilka miesięcy przed nami. Obiekt położony jest 10 minut spacerem od starego miasta, tuż obok chińskiej dzielnicy. Okolica nie jest malownicza, ale sam hostel jest kameralny i spokojny. Pokoje są przestronne, wyposażone w klimatyzacje, w cenie dostajemy również smaczne śniadanie. Jedynym minusem jest bardzo mała łazienka. Obsługa hotelu jest bardzo pomocna – Pani z recepcji doradziła nam szkołę gotowania, która okazała się być genialnym doświadczeniem dla całej grupy, oraz zaproponowała inne wycieczki czy formy spędzenia czasu. Polecamy!

fot. booking.com

Gdzie spać w Tajlandii: Khao Sok

Our Jungle House

Jeden z najbardziej odjazdowych noclegów w moim życiu. Szczerze mówiąc, przebił nawet spanie w domku-namiocie na sawannie w Kenii. Our Jungle House to przyjazny naturze ośrodek, który zapamiętacie na długo. Położone w środku dżungli, zbudowane na palach domki. W pakiecie dostajecie cudowne widoki, śpiew cykad w nocy i niezwykle czyste powietrze, którego tak bardzo jesteśmy spragnieni po pobycie w Bangkoku i Chiang Mai.  Our Jungle House oferuje przepyszne śniadania oraz autentyczne dania kuchni tajskiej, możecie również zarezerwować tutaj wycieczkę (polecam się targować!), wybrać się na masaż czy skorzystać z hotelowego baru. Cenny są lekko zawyżone, ale w granicach dopuszczalnej normy. 

Gdzie spać w Tajlandii: Ao Nang (Krabi)

iDeal Bed Hostel Ao Nang 

Prawdopodobnie nasz najsłabszy nocleg w Tajlandii, jednak ma swoje małe plusy: hostel położony jest w bardzo dobrej lokalizacji, dosłownie kilkadziesiąt metrów od plaży. Ze względu na liczebność ekipy wybraliśmy pokój sześcioosobowy, który był dosyć przestronny i wygodny. Jedli chodzi o zalety to byłoby na tyle. Minusów jest niestety zdecydowanie więcej. Po pierwsze, hostel na bookingu prezentuje się o wiele lepiej niż w rzeczywistości. Na zdjęciach wygląda całkiem nowocześnie, jakby był świeżo po remoncie. Niestety, czasy świetności ma już za sobą (albo przed sobą?). Hostel nie oferuje śniadań ani miejsca w którym można sobie cokolwiek przygotować, na przykład poranną kawę. Nie ma w ogóle przestrzeni wspólnej, której brak szczególnie odczują osoby podróżujące samotnie. Łazienki są tylko dopełnieniem złego wrażenia. Bardzo słabe ciśnienie wody, na przemian albo zimna, albo gorąca woda, dodatkowo węże we wszystkich prysznicach były popękane. Raczej nie polecamy. Dlaczego o nim piszę? Cena niska, lokalizacja świetna. Jeśli komuś z Was zależy na tych punktach to można przeżyć opisane warunki. 

Gdzie spać w Tajlandii: Ko Mook

Mook Ing Lay

Wybór noclegu na Ko Mook nie należał do prostych ze względu na ograniczoną ofertę ośrodków na Bookingu. Zdecydowaliśmy się zarezerwować Mook Ing Lay na dwie noce, a następnie planowaliśmy poszukać czegoś fajnego na miejscu. Po wstępnym rozeznaniu w ofercie, doszliśmy do wniosku, że chcemy przedłużyć nasz pobyt, jednak okazało się, że nie ma już wolnych miejsc. Mook Ing Lay to kameralny ośrodek z kilkoma bungalowami. Pokoje są duże i przestronne, łazienki są czyste, dodatkowo codziennie w lodówce czeka woda i świeże owoce. Minusem jest lokalizacja. Ośrodek znajduje się po wschodniej stronie wyspy, plaże są brzydkie i brudne, a minutę od nas znajduje się port. Jednak wyspa jest tak mała, że w ciągu kilkuminutowej przejażdżki  na skuterze można się przedostać na zachodnią stronę, gdzie znajduje się piękna plaża Charlie Beach. 

Lucky Bungalows

Lucky Bungalows wykluczyliśmy na etapie oglądania noclegów na Ko Mook na bookingu. Na miejscu rozważaliśmy Village Garden Resort, jednak po pół godzinie czekania na kogoś w recepcji weszliśmy do położonego na przeciwko ośrodka Lucky Bungalows. Na pierwszy rzut oka: kilka, przyjemnych, kolorowych domków z tarasem w ogrodzie. Właściciel pokazał nam wnętrze – każdy domek jest urządzony w innym kolorze. Mówiąc „różowy domek” mam na myśli, że różowe było absolutnie wszystko 😉 Nasz był różowo-pomarańczowy, co możecie zobaczyć na zdjęciu poniżej. Poziom czystości akceptowalny, łazienka umiarkowana, czyli typowo azjatycka (brak wydzielonego prysznica = woda jest absolutnie wszędzie), klimatyzacja, szybkie wi-fi i niska cena. Czego chcieć więcej? Właściciel oferuje również możliwość zorganizowania wycieczki na okoliczne wyspy, załatwi transport na lotnisko i wypożyczy tanio skutery. 

Podobne