Gdzie pojechać w podróż poślubną? 10 pięknych kierunków wg. blogerów podróżniczych

Do dzisiejszego wpisu zaprosiłam dziesięciu blogerów, którzy opowiedzieli mi o swoich podróżach poślubnych oraz o powodach dla których wybrali taki, a nie inny kierunek. Jedna z podróżniczek, Hania Zieleźnik-Rybak, prowadząca bloga Hitch Haning, napisała mi, że podróż poślubna musi być romantyczna, pachnieć bzem oraz smakować truskawkami i szampanem. Dlatego z mężem wybrali Islandię, która pachnie siarką oraz smakuje fermentowanym rekinem i kminkową wódką 😉 Nie wszyscy decydują się na standardowy schemat: wakacje all-inclusive, plaża, leżak i dwa tygodnie nic-nie-robienia. Podróż poślubną można spędzić w aktywny i ciekawy sposób. Może być to kierunek o którym oboje marzyliście od dawna ponieważ jak twierdzi jeden z moich gości taką daleką (i często kosztowną!) podróż usprawiedliwia jej wyjątkowy „poślubny” charakter.

Wybierając kierunek podróży poślubnej pamiętajcie aby kierować się przede wszystkim tym co najbardziej lubicie. Nie ulegajcie trendom i spędźcie ten czas w sposób, który lubicie najbardziej. To jak zagospodarujecie swój czas zależy już tylko od Was!

W dzisiejszym wpisie przeczytacie o 11 pięknych podróżach poślubnych w najróżniejsze zakątki świata! Mam nadzieję, że zainspirują Was do planowania własnego „miesiąca miodowego” 🙂

Nowa Zelandia

Naszą podróż poślubną mieliśmy przyjemność spędzić w Nowej Zelandii i do dziś powtarzamy, że to jest idealny powód, aby uzasadnić tak daleki i drogi kierunek podróży – Pioter z kanału „Gdzie bądź”

„Naszą podróż poślubną mieliśmy przyjemność spędzić w Nowej Zelandii i do dziś powtarzamy, że to jest idealny powód, aby uzasadnić tak daleki i drogi kierunek podróży. Spędziliśmy tam dwa styczniowe tygodnie i musimy się zgodzić ze wszystkimi poznanymi po drodze turystami – potrzeba co najmniej dwa razy tyle. Co ciekawe, mówi tak każdy. Jesteś tu na trzy tygodnie – potrzeba miniumum sześciu! Jesteś na miesiąc – przydałby się drugi na drugą wyspę. My w czternastodniowy pobyt wpakowaliśmy kaskaderski przelot z Auckland do Queenstown, czyli z północy na południe. Mieliśmy więc okazję nacieszyć się zarówno atrakcjami pochodzenia wulkanicznego na Te Ika-a-Māui (wyspie północnej): parkami geotermalnymi z gejzerami, plażą z naturalnymi jacuzzi, czy trekkingiem przez park narodowy Tongariro, który we „Władcy Pierścieni” zagrał Mordor (z niewielką charakteryzacją), jak i zupełnie odmiennym krajobrazem Te Waka a Māui (wyspy południowej), obfitującym w lodowce, fiordy oraz turkusowe jeziora polodowcowe. Trudno wskazać nasze ulubione miejsce tak zróżnicowanego archipelagu. Każdy dzień ambitnej trasy był naszym ulubionym nie tylko ze względu na widoki i doświadczenia, ale również środek lokomocji. Nową Zelandię przemierzaliśmy minicamperem, który dał nam pełną swobodę podróżowania. Wycieczka była dość bezwględna dla budżetu nowożeńców, ale zakochaliśmy się w tym kraju na końcu świata bez reszty! I polecamy go każdemu – za zielone pagórki pełne owiec, zacinający wiatr na bezludnej plaży, przewracające fale jeziora Taupo, nafaszerowane adrenaliną Queenstown, absolutnie magiczny Hobbiton. Powody możemy wymieniać do jutra! A kiedy przeglądamy zdjęcia z tej podróży, poważnie zastanawiamy się nad powtórką ślubu.”

Pioter & Zońka z kanału „GDZIE BADŹ” 

fot. Gdzie Bądź

Peru

„Peru ma wszystko, czego mogą szukać świeżo upieczeni małżonkowie” – Karolina i Bartek

„Peru to fajny kraj na podróż poślubną, bo ma wszystko, czego mogą szukać świeżo upieczeni małżonkowie. Są plaże i gorąc, góry i piękne trasy trekkingowe, niezwykła Amazonka (rejs po Amazonce może być bardzo romantyczny!) z cudownymi zachodami słońca, czy światowej klasy zabytki (Machu Picchu) – innymi słowy każda para znajdzie tutaj swój raj na miesiąc miodowy w zależności od preferencji. Kwiecień to dobry miesiąc na podróż po Peru – na wybrzeżu będzie gorąco, a w górach nie będzie jeszcze aż tak zimno. Jedynie na rejs Amazonką może to nie być najlepsza pora, bo jest to czas intensywnych opadów deszczu, choć akurat my mieliśmy szczęście – w trakcie naszego rejsu i pobytu w Iquitos (do którego dopłynęliśmy) padało może tylko przez 2 dni. Nam w Peru bardzo się podobało i tamtejsze góry oraz zachody słońca nad Amazonką zajmują specjalne miejsca w naszych sercach, ale też musze przyznać, że nasza podróż poślubna nie jest (bo jeszcze się tam naprawdę nie skończyła, choć zaczęliśmy ją w Listopadzie 2015 roku) standardowa. W samym tylko Peru spędziliśmy 2 miesiące (kwiecień i maj 2016) i bynajmniej nie na patrzeniu sobie romantycznie w oczy na plaży, a aktywnie. I właśnie takim parom, szukającym aktywnego, górskiego sposobu spędzenia podróży poślubnej byśmy szczególnie polecali Peru. Po więcej inspiracji i konkretnych porad dotyczących Peru zapraszamy do nas:

Karolina i Bartek – Tropimy Przygody

fot. tropimyprzygody.pl

Wietnam

Asia i Łukasz, prowadzący bloga Gdzie są Kasperki wybrali na miejsce swojej podróży Wietnam.

„W Azji południowo-wschodniej bywaliśmy kilkakrotnie, jednak to Wietnam budzi zdecydowanie większy sentyment niż chociażby Malezja czy Tajlandia. Być może wiąże się to z faktem, że była to nie tylko pierwsza wizyta w Azji, ale również nasza podróż poślubna – zaplanowana jeszcze przed wszystkimi innymi ślubnymi formalnościami (łącznie z datą samego ślubu!).

Te kilka lat temu Wietnam nie był jeszcze tak popularnym kierunkiem wśród Polaków, więc ktokolwiek słyszał wówczas o naszych planach, nie krył zaskoczenia (delikatnie rzecz ujmując). Zaraz potem pojawiały się pytania, które uświadamiały nam jak słaba jest wiedza na temat Wietnamu i jak bardzo stereotypowo ten kraj jest wciąż postrzegany, głównie przez pryzmat wojny, która zakończyła się przecież ponad 40 lat temu!

A czym Wietnam może kusić przyszłych nowożeńców? Nas oczarował pięknymi krajobrazami, rajskimi plażami oraz bogatą i niesamowicie pyszną kuchnią.”

fot. https://gdziesakasperki.pl

Gran Canaria

Magda i Przemek, prowadzący bloga TroPiMy, na kierunek wybrali Gran Canarię.

„Na naszą podróż poślubną wybraliśmy Gran Canarię, jedną z wysp archipelagu Wysp Kanaryjskich. Kanary na pierwszy rzut oka kojarzą się z wypoczynkiem na leżaku przy hotelowym basenie, albo krótkim spacerem na najbliższą plażę. I taka forma przez pierwsze dni odpoczynku po ślubno-weselnych emocjach jest jak najbardziej odpowiednia i zalecana. Potem natomiast warto wypożyczyć samochód i przez kilka dni objechać wyspę. Bo poza hotelem z basenami oferuje ona (oczywiście w wersji all-inclusive, bez limitu 😉 ) wulkany, klify, punkty widokowe, a także wielkie piaszczyste wydmy i urocze miasteczka portowe.

Spędziliśmy na Gran Canarii dwa tygodnie w podróży poślubnej w czerwcu, ale tak naprawdę każdy miesiąc będzie dobry na podróż. Zimą jest tam przyjemnie ciepło, latem – gorąco i słonecznie, natomiast produkowany lokalnie rum miodowy (polecamy zwiedzić destylarnię!) smakuje wybornie cały rok.”

fot. TroPiMy.com

Islandia

Hania, o której wspominałam we wstępie wpisu, wraz z mężem wybrali Islandię.

„Podróż poślubna ma być romantyczna, amen. Ma pachnieć bzem oraz smakować truskawkami i szampanem. Dlatego właśnie pojechaliśmy na Islandię, która pachnie siarką oraz smakuje fermentowanym rekinem i kminkową wódką.  To było jeszcze przed epoką tanich lotów, Islandia była tą magiczną, zieloną, nieosiągalną krainą lodu i ognia, pełną trolli, gorących źródeł, jaskiń, wodospadów i maskonurów, o której od dawna marzyliśmy. Dalej nią jest, ale już osiągalną. Ledwie goście zdążyli się rozjechać – WOW air ogłosił promocję. To dopiero prezent ślubny! Organizacja podróży ograniczyła się do przeczytania przewodników oraz zarezerwowania pierwszego noclegu w Reykjaviku oraz samochodu (bez niego trudno się poruszać po wyspie), a przynajmniej tak będę twierdzić, żeby nie wyjść na jelenia, że się naprzygotowywałam, a potem zakochani w każdym krajobrazie zbaczaliśmy z drogi tyle razy, że w końcu plan… mógł nie istnieć 😉 Warto zainwestować w samochód i/lub zabrać ze sobą namiot, bo – co tu dużo mówić – Islandia kierunkiem budżetowym nie jest, a tył samochodu może z powodzeniem robić za przytulną sypialnię. Zaoszczędzone w ten sposób fundusze można przeznaczyć na wejście do Błękitnej Laguny, rejs z obserwacją wielorybów w Husavik, czy najbardziej ekscytujący rafting w Europie na East Glacial River (Austari-Jökulsá), drogi, jak Birkin bag, ale przy odpowiednich warunkach pogodowych – wart każdej krony. A truskawki i bez? Przebiło je znalezienie swoich prywatnych gorących źródeł, obudzenie się na łące pod wodospadem i gapienie się w niebo zmieniające kolory, jak szalone.”

Po więcej podróżniczych opowieści zajrzyjcie na bloga Hani – HitchHaning.com.

fot. Hitch Haning – https://hitchhaning.com/pl/

Meksyk i Belize

Ania i Artur, prowadzący bloga Czas na wywczas wybrali się do Meksyku i Belize a w dodatku zabrali ze sobą ekipę znajomych!

„Ślub ma się (przeważnie) raz w życiu, dlatego warto wykorzystać sytuację i poprosić w pracy o prawdziwy „miesięczny” urlop. Taki okres w zupełności wystarczy, by odwiedzić główne atrakcje półwyspu Jukatańskiego, a nawet zahaczyć o sąsiadujące Belize. My, naszą podróż odbyliśmy w sierpniu 2017 roku. Razem z ekipą najbliższych przyjaciół (sprawdzonych i przetestowanych podróżników) ruszyliśmy na podbój dawnego królestwa Majów.

Meksyk od zawsze kojarzył mi się z lazurową wodą, kolorowymi ulicami, tajemniczą historią Majów i fenomenalną kuchnią, znaną na całym świecie. To miejsce, które zaspokoi potrzeby fanów historii, kultury, jak i maniaków zwierząt i dzikiej natury. Wybór atrakcji jest bardzo duży, gdyż turystyka to jedna z głównych gałęzi napędzających gospodarkę Meksyku. Miejsca, które wywarły na nas ogromne wrażenia to: słynna piramida Majów Chichen Itza, żółte miasto Izamal, różowa laguna Las Coloradas, miejski bazar w Meridzie, kolorowe groty Grutas Loltun oraz gigantyczne cenoty IK Kil.

Jeśli starczy Ci czasu i determinacji, warto udać się na rajską wyspę należącą do Belize – Caye Caulker. To idealna destynacja na zwieńczenie waszego miesiąca miodowego. Nie znam bardziej wychillowanego miejsca niż Caye Caulker. Do największych atrakcji należy Rafa Koralowa położna 15 minut od wyspy, na której znajdziesz masę pięknych podwodnych mieszkańców, takich jak: żółwie morskie, płaszczki, manaty, rekiny wąsate i wiele innych.

Podróż do Meksyku i Belize okazała się strzałem w 10, gdyż każdy znalazł w niej coś dla siebie. Więcej na temat programu podróży, ciekawostek i faktów o Meksyku i Belize, znajdziesz na blogu https://czasnawywczas.pl

Plaża w Tulum fot. czasnawywczas.pl
fot. czasnawywczas.pl

Turcja

Asia z mężem zdecydowali się na Turcję.

„Nasza podróż poślubna przypadała na wrzesień – wybraliśmy Turcję. Była to pierwsza wycieczka na którą pojechaliśmy z biurem podróży (wszystkie następne organizowaliśmy już sami). Wrzesień był bardzo dobrym miesiącem do zwiedzania tego kraju, ponieważ nie było już takiego upału, ale nadal wystarczająco ciepło, żeby spokojnie korzystać z odpoczynku na plaży. Mieszkaliśmy w Bodrum – turystyczna miejscowość położona nad Morzem Egejskim (z którego można popłynąć na grecką wyspę Kos lub Rodos). Natomiast przy okazji wycieczki objazdowej zwiedziliśmy m.in. Stambuł, Pamukkale, Kapadocję czy Efez. Polecam zobaczyć Turcję i jej atrakcje nie tylko jako miejsce podróży poślubnej.”

Więcej przeczytacie na blogu Asii: https://www.places2visit.pl/

fot. Places2Visit.pl

Tajlandia

Łukasz z żoną zdecydowali się na Tajlandię i co więcej wybrali wyjątkowo niestandardową porę. Podróż do Tajlandii kojarzy się zazwyczaj z wyjazdami w późno jesiennych-zimowych miesiącach a podróż Kędzierskich odbyła się w końcówce pory deszczowej, czyli we wrześniu. Jak było?

„Chcieliśmy pojechać gdzieś, gdzie wcześniej nie byliśmy. Chcieliśmy, aby było egzotycznie, ciepło i zupełnie inaczej niż w Polsce. Na nasz miesiąc miodowy wybraliśmy egzotyczną Tajlandię. Był to nasz pierwszy wyjazd do Azji, zatem pełni zapału spakowaliśmy nasze plecaki i polecieliśmy do Bangkoku. W planach było poznanie buddyjskich mnichów i zobaczenie jak żyją Tajowie, co jest dla nich ważne, jakie mają priorytety i jak się żyje w tropikalnym kraju. Chcieliśmy odwiedzić starożytne stolice Tajlandii, zobaczyć świątynie buddyjskie, chodzić po dżungli na północy, chwile poleżeć na egzotycznej plaży pod palemką, snorkelować i podziwiać rafę koralową, jeść na ulicy, poznawać smaki nowych owoców i wszystkiego tego, czego nie ma w Polsce. Wybraliśmy się do Tajlandii na przełomie września i października, czyli jeszcze przed sezonem, gdyż lubimy, jak jest spokojnie i jest mało turystów. Pogoda była doskonała, gorąco, słonecznie a jak czasami padało tylko w nocy. Jeżeli myślicie o tym, aby pojechać na swoją podróż poślubną w egzotyczne miejsce i nie chcecie tylko siedzieć w hotelu lub na plaży to Tajlandia to doskonałe miejsce. Jest przystępnie tanio, bardzo egzotycznie, bezpiecznie i bardzo łatwo się podróżuje po kraju, a znajomość angielskiego mieszkańców w zupełności wystarcza w rozmowach.”

Więcej informacji znajdziecie na blogu Łukasza: www.lkedzierski.com

fot. Łukasz Kędzierski – www.lkedzierski.com

Ekwador

Kasia i Piotrek wybrali egzotyczny Ekwador, który oferuje cały przekrój atrakcji i czytając ich krótką relację jestem pewna, że każdy mógłby znaleźć tam coś dla siebie!

„W czasie naszej podróży poślubnej odwiedziliśmy Ekwador. Nie jest to popularny kierunek i w sumie nadal u nas mało znany, a szkoda, bo ten mały kraj ma do zaoferowanie bardzo wiele: wysokie góry, dzikie dżungle, piękne plaże i fantastyczne wyspy (Galapagos!). My skupiliśmy się przede wszystkim na górach i to tam właśnie zdobyliśmy nasz pierwszy pięciotysięcznik, przygotowując się jednocześnie do wejścia jeszcze wyżej. Co tu dużo mówić, było bosko. Wielbicielom gór i wulkanów polecamy ogromnie.”

Więcej informacji znajdziecie na blogu: www.vanillaisland.pl

fot. Vanilla Island – www.vanillaisland.pl

Uganda, Rwanda, Etiopia

Na sam koniec mam dla Was najbardziej niestandardowe (moim zdaniem!) kierunki: Uganda, Rwanda i Etiopia. Monika i Fryderyk, prowadzacy bloga Off the track,  wybierając kierunek swojej podróży kierowali się przede wszystkim miejscem w którym nigdy nie byli i tak padło na Afrykę!

„Witanie Nowego Roku na krawędzi wulkanu, spotkanie z jednym z najbardziej zagrożonych gatunków zwierząt i wycieczka do miejsca, na które żaden ubezpieczyciel nie daje ubezpieczenia – tak mniej więcej wyglądała nasza podróż poślubna. Wyjazd zaczęliśmy planować jeszcze na długo przed zorganizowaniem ślubu i wesela. Kierunek wcale nie był oczywisty, kusiło nas wiele miejsc. Podróż możliwa była jednak tylko na przełomie roku. To bardzo skróciło listę dostępnych kierunków. Poza tym chcieliśmy przeżyć coś zupełnie nowego. Tak padło na Afrykę, kontynent gdzie nigdy wcześniej nie byliśmy. Szukając dalej okazało się, że grudzień i styczeń to idealna pora na wizytę w Ugandzie, Rwandzie i Etiopii.

Trochę wstyd się przyznać, ale nic nie wiedzieliśmy o tych krajach. Ani Etiopia, ani tym bardziej Uganda czy Rwanda, nie jawiły nam się jako wymarzone kierunki na podróż poślubną. Na szczęście relacje tych co byli, ich zachwyty i rekomendacje nie okazały się przesadzone.

Tropienie górskich goryli i spotkanie z szympansami w Ugandzie czy też Sylwester nad kraterem aktywnego wulkanu Erta Ale w Etiopii i pobyt na Depresji Danakilskiej sprawiły, że faktycznie wyjazd był wyjątkowy i dostarczył nam zupełnie nowych wrażeń.

Podróż zorganizowaliśmy sami. Na miejscu kilkakrotnie korzystaliśmy z usług lokalnych agencji turystycznych i przewodników, głównie tam gdzie niemożliwe jest samodzielne podróżowanie. Europejska zima to idealny czas na odwiedzenie tej części Afryki. Nie jest to jednak kierunek dla każdego – trudno oczekiwać luksusów, można zmarznąć i niestety trzeba się trochę zmęczyć.”

Więcej o Ugandzie przeczytacie tutaj a o Etiopii tutaj!

Podobne