Deszczowa Dania i niekończąca się Fika. Wpis gościnny!

Chciałabym Was dzisiaj zaprosić na drugi w historii bloga wpis gościnny mojej przyjaciółki Oli Wojtasik. Ola odwiedziła mnie na początku listopada i całe szczęście pogoda nie przeraziła jej tak bardzo jak mnie, kiedy pierwszy raz przyjechałam do Szwecji dwa lata temu. Ufff! Spędziłyśmy razem sześć dni i zrobiłyśmy mnóstwo fajnych rzeczych. Uwielbiam wcielać się w rolę przewodnika i pokazywać moje nowe miasto najbliższym mi osobom. Pojechałyśmy również w miejsce w którym wcześniej nigdy nie byłam ale o tym opowie Wam już Ola, która specjalnie dla Was opisała swoje wrażenia z pobytu w Szwecji i Danii. Rośnie konkurencja ale za to jaka! 🙂

IMG_4624

W listopadzie ubiegłego roku miałam przyjemność odwiedzić Anię w Szwecji podczas jej rocznej, erazmusowej przygody. Był to mój pierwszy (i z pewnością nie ostatni!) pobyt w Skandynawii. Do tej pory kraje leżące na północ od Polski kojarzyły mi się jedynie z chłodem, Świętym Mikołajem i IKEĄ. Przeżyłam jednak niezwykle miła niespodziankę. I teraz zdecydowanie wymieniłabym o 100 razy więcej rzeczy z którymi kojarzę Skandynawię.

Dzielę mój post na tematyczne części, aby łatwiej było Wam zrozumieć, co i dlaczego spodobało mi się podczas 6-dniowego pobytu w Malmö i Lund. A na koniec, dla spragnionych wątków historycznych, krótka recenzja wycieczki do zamku Kronborg w duńskim Helsingørze.

PORZĄDNICKA U PORZĄDNICKICH

Jednym z aspektów, który zwrócił moją uwagę już na samym początku, jest szwedzki porządek. Być może dlatego, że sama przejawiam często bardzo pedantyczne cechy. Da się go zauważyć we wszystkim, od rozkładu jazdy pociągów, wystroju sklepów, po wygląd ulic. Doskonała organizacja, to coś, czego moglibyśmy się z pewnością uczyć od szwedzkich przyjaciół.

DO YOU SPEAK ENGLISH? YES!

Szwedzi, inaczej niż Francuzi, czy Włosi, w niemal każdym miejscu posługują się językiem angielskim. Co z perspektywy turysty jest błogosławieństwem. Sprawiło, że czułam się dużo pewniej, wiedząc, że w razie sy tuacji kryzysowej powinnam bez trudu otrzymać pomoc.

CZAS NA… PIZZĘ!

Jak mogliście zauważyć w moim poprzednim gościnnym poście o Paryżu (tu), podczas wyjazdów ogromną uwagę zwracam na smakowanie lokalnych potraw. Tym razem nie było inaczej. Okazało się jednak, że moje podniebienie nie musi przyzwyczajać się do nowych smaków. Ponieważ Szwedzi kochają pizzę! Być może jej smak i kształt pozwala im choć na chwilę przenieść się z mroźnej Skandynawii do słonecznej Italii… Nie wiem, ale sztukę robienia pizzy opanowali doskonale! Zapomnijcie o mięsnych kuleczkach i kanapkach z łososiem, będąc w Szwecji możecie zjeść pizzę jakiej nie powstydzi się Neapol!

IMG_4677

FIKA, MOJA MIŁOŚĆ

Jak wiedzą wszyscy moi znajomi, jestem wielką fanką kawy. Przerwa w ciężkim dniu na uczelni, spotkanie na plotki, leniwa niedziela z przyjaciółką. Zawsze towarzyszy mi kawa. Jak wielki był mój zachwyt, gdy dowiedziałam się, że Szwedzi mają nawet specjalną nazwę na przerwę kawową i jest to Fika! Podczas mojego pobytu udało nam się chodzić z Anią na mniej więcej 2-3 fiki dziennie, nie opuszczając oczywiście przy tym okazji na spróbowanie wyśmienitych słodyczy…

Oto najlepsze miejsca na fikę jakie polecam Wam w Malmö i Lund: 

Espresso House – znajdziecie je na każdym rogu, to skandynawski odpowiednik Starbucks, bardzo przyzwoita kawa, pyszne ciastka (szczególnie polecam babeczki marchewkowe!)

kawiarnie w których na wystawie zobaczycie apetyczne Kanelbullar czyli typowe, szwedzkie cynamonowe bułeczki – tam na pewno znajdzie się dla Was miejsce na fikę!

Condeco w Malmö– bardzo dobra kawa i jeszcze lepsze wypieki, wypróbowałam i polecam – babeczkę cytrynową, babeczkę jagodową i tartę cytrynową

Processed with VSCO with f2 preset

IMG_4711

Kiedy już wyszło na jaw, ile zjadłam podczas tego krótkiego wypadu…

Czas na coś, dla wielbicieli historii, czyli recenzję wypadu do zamku Kronborg

DESZCZOWA DANIA

Dzień, który wybraliśmy razem z Anią i Albertem na zwiedzanie zamku Kronborg w Danii, był chyba najbardziej deszczowym i wietrznym w całym roku… Skupiając się jednak na pozytywach!

Helsingør to duńskie miasto, położone 40 km na północ od Kopenhagi nad cieśniną Sund. Na przeciwległym brzegu cieśniny znajduje się bliźniacze szwedzkie miasto Helsingborg. Podróż promem między miastami zajmuje ok. 20 min., my jednak zdecydowaliśmy się jechać pociągiem. Miasto odwiedzane jest  głównie ze względu na znajdujący się tam zamek Kronborg, który znany jest jako miejsce akcji sztuki Williama Shakespeare’a – „Hamlet”. Mimo że akcja powieści toczy się czasach kiedy zamek jeszcze nie istniał, nie przeszkadza to turystom podążającym tropem Hamleta chętnie go odwiedzać. W XVIII wieku na terenie zamku powstał ogród oraz symboliczny Grób Hamleta. Zwiedzanie podzielone jest tematycznie, możemy zobaczyć więc komnaty, zbrojownię czy kaplicę. Serdecznie polecam, nie tylko fanom Williama Shakespeare’a! Nie byłabym sobą, gdybym i tu nie wtrąciła, że podczas wypadu do Helsingør w jednej z ulicznych kawiarni jedliśmy pyszne słodko-słone ciasto czekoladowe. Koniecznie go poszukajcie!

Po wizycie w Helsingør, spędziliśmy kilka godzin w równie deszczowej Kopenhadze, niestety nie opowiem Wam zbyt wiele o tym mieście, ale z pewnością znajdziecie na jego temat więcej w kolejnych postach Ani 🙂

IMG_4589 IMG_4614

Podsumowując, jeśli chcecie spędzić kilka spokojnych dni, poznać skandynawską kulturę, wypić dużo kawy i zjeść pyszne słodycze, a także jesteście fanami pizzy, ale nie potrzebujecie do tego włoskiej pogody, wybierzcie się do Szwecji!

Aleksandra Wojtasik

Podobne

  • disqus_UHu0vli1XZ

    Aż chce się jechać! :))