Najgorzej jest stanąć przed szansą…

„Najgorzej jest stanąć przed szansą…” Wrzuciłam taki status na Facebooka’a dokładnie sześć lat temu.

Lubię tę opcję, która przypomina co wrzucaliśmy rok, dwa, pieć czy siedem lat temu. Czasami są to naprawdę motywujące, poruszające rzeczy. Czasami trochę zawstydzające. Sześć lat temu stałam przed szansa wyjazdu na rok do Stanów. Cztery lata temu w ostatniej chwili dowiedziałam się, że muszę zdawać rozszerzona historie na maturze żeby w ogóle myśleć o studiach prawniczych. Natomiast rok temu nareszcie podjęłam decyzje o wyjeździe na rocznego Erasmusa do Szwecji.

Jak zaobserwowałam przez te sześć lat, los co jakiś czas daje nam bilet w jedna stronę i od nas zależy, czy go wykorzystamy czy nie. Nieważne jest to, jak nasz los się potoczy. Moim zdaniem zawsze na tym zyskujemy. Jeśli osiągniemy sukces – super! Nasze życie idzie w nowym kierunku. Jeśli poniesiemy porażkę – trudno. Nasze życie znowu zmienia swój bieg. Uczymy się siebie, zmieniamy swój sposób myślenia, idziemy dalej, stajemy się silniejsi. Wiem, że takie podejście nie jest łatwe ale można się go nauczyć. Trzeba zawsze widzieć szklankę do połowy pełną 😉

Sześć lat temu podejmowałam decyzje o wyjeździe do Stanów Zjednoczonych. Żeby wyjechać musiałam zrobić roczną przerwę w liceum. Przerwę, którą niektórzy traktują jako stratę roku. Nie wiem jak można nazwać „stratą”: biegłą znajomość angielskiego, usamodzielnienie się, zobaczenie całkiem niezłego kawałka USA i poznawanie wspaniałych ludzi. Rok w amerykańskim liceum, mieszkanie na prawdziwej amerykańskiej farmie i życie z amerykańską rodziną to jedna z moich najlepszych dotychczasowych decyzji. Gdy podejmowałam decyzję o wyjeździe, miałam 17 lat, wyjechałam mając 18. Informację o tym gdzie jadę dostałam zaledwie trzy tygodnie przed planowanym wylotem. Nie miałam kompletnie wpływu na to gdzie jadę i z kim będę mieszkać. Jednak zaryzykowałam. Było mnóstwo chwil zwątpienia i momentów kiedy chciałam wszystko rzucić i wrócić do kraju. Ale nie zrobiłam tego, całe szczęście! I chociaż na mojej drodze spotkałam ludzi, którzy mówili mi „że nie dam rady”, ja w duchu odpowiadałam „jeszcze zobaczymy”. Dałam radę i jestem z tego powodu bardzo dumna. Uwierzcie, że życie pośrodku niczego (wygooglujcie gdzie jest Baudette) to nie było moje największe marzenie. Miałam jednak trochę szczęścia i udało mi się zobaczyć kilka na prawdę zjawiskowych miejsc. Dla tych chwil, warto było „stracić” ten jeden rok.

Wyjazd na wymianę w ramach programu Eramus+ to już kompletnie inna historia. O tym, że chcę jechać na wymianę podczas studiów wiedziałam od momentu kiedy je zaczęłam. Nie chciałam spędzić tak wspaniałego okresu w jednym miejscu. Poza tym jak Albert twierdzi jestem jak koliber, który cały czas musi się ruszać żeby żyć. Decyzja w moim przypadku była prosta. Wiedziałam czego chce: jechać na wymianę! Moim marzeniem zawsze była Francja, jak już wspominałam kilka razy 😉 Zmieniłam decyzję w ostatniej chwili. Francja nie ucieknie. Czego oczywiście nie wiedziałam wtedy. Kilka miesięcy później otrzymałam dobrą wiadomość – dostałam się na Romanistykę! Kto wie, może kolejna wymiana (jeśli w ogóle będzie) będzie w mojej ukochanej Francji? (Albert, jak to przeczytasz to nie denerwuj się na mnie od razu!). Pewnie wiele osób z Was pomyśli, że skoro tak bardzo pragnęłam tej wymiany to napewno się jej nie bałam,  jestem odważna i to oczywiste, że sobie poradzę. A co z tymi, którzy mają blokadę, boję się języka, nigdy nie byli za granicą.

Strach przed czymś nowym nie może nas paraliżować. U mnie był on połączony z elementem ekscytacji. Nowy kraj, którym wcześniej byłam tylko raz (na dwa dni), nowa uczelnia, nowe zasady, nowi znajomi i jeszcze rozłąka z Albertem (to ta mniej ekscytująca część).  Na wymianie daję sobie radę tak samo dobrze jak w Polsce. Już dawno wyfrunełam z rodzinnego gniazda więc poza tym, że jestem ok. 800 km od domu nic się nie zmieniło. Dbam o siebie tak samo jak zawsze. A może nawet lepiej? W Szwecji prowadzę oszczędny i ekonomiczny styl życia 😉 Człowiek się uczy całe życie…

Życie potrafi być naprawdę zaskakujące i nigdy nie wiadomo co i kiedy nas spotka. Dlatego jeśli stoisz przed szansą fajnych praktyk, nauki nowego języka, wymiany zagranicznej, wolontariatu w Afryce, marzysz o półrocznej lub rocznej podróży po świecie. Zrób to! Najgorzej jest stanąć przed szansą… i jej nie wykorzystać.

Jeśli macie jeszcze jakieś wątpliwości to na prawdę nie zastanawiajcie się, działajcie!

Podobne