Babski weekend w Pradze

W tym roku postanowiłyśmy pojechać z moimi przyjaciółkami Agnieszką i Adą na wspólny, babski wyjazd. Na początku planowałyśmy wybrać się nad morze i stamtąd popłynąć do parku rozrywki Heide Park nieopodal Hamburga. Jednak niestety ze względu na odległości i czas, który musiałybyśmy na to przeznaczyć, nie zdecydowałyśmy się na ten pomysł. Co się odwlecze to nie uciecze 😉 Zastanawiałyśmy się też nad wypadem w okolicach Warszawy lub Łodzi, jednak kiedy Ada zaproponowała Pragę nie zastanawiałyśmy się długo i o to mamy nasz babski weekend w Pradze!

img_1076

Do Pragi można dojechać bez problemu z wielu miast w Polsce za pośrednictwem Polskiego Busa. My zdecydowałyśmy się pojechać pociągiem do Wrocławia i stamtąd Polskim Busem prosto do Pragi. Takie połączenie było dla nas bardzo wygodne i cenowo wychodziło podobnie jak gdybyśmy zdecydowały się jechać autobusem prosto z Warszawy. Poza tym miałyśmy godzinę dłużej snu (Polski Bus wyjeżdżał z Warszawy wcześniej niż pociąg) i godzinę przerwy we Wrocławiu na kawę i rozprostowanie nóg. Podróż powrotna była lepsza o tyle, że ja miałam trzy godziny przesiadki we Wrocławiu, potem jechałam Pendolino do Warszawy, a i tak byłam przed Polskim Busem, który jechał od Wrocławia, przez Łódź aż do Warszawy. Jeśli planujecie podróże polskimi kolejami warto patrzyć na bilety z miesięcznym wyprzedzeniem. Nam się udało upolować bilety z dużą zniżką.

W Pradze zatrzymałyśmy się w hostelu ATS Jednota i wspominam o nim tylko dlatego aby uchronić Was przed szalonym pomysłem zatrzymania się tam! Jest to jedno z najgorszych miejsc w jakich przyszło mi nocować i na dodatek cena wcale nie rekompensowała niskiego standardu. Niestety to wszystko co mogę o tym miejscu powiedzieć.

img_1094

Spędziłyśmy w sumie w Pradze dwa i pół dnia i uważam, że jest to wystarczająca ilość czasu aby zobaczyć najważniejsze miejsca w stolicy Czech. Jednak jeśli planujemy dogłębne zwiedzanie każdego muzeum może nam nie wystarczyć nawet tydzień.

Pierwszy dzień rozpoczęłyśmy od śniadania w Cafe Savoy. Jest to przepiękne miejsce i niestety nie należy do najtańszych jednak uważam, że warto je odwiedzić. Wykwintne śniadania, genialna kawa, atmosfera belle epoque, eleganccy kelnerzy – to moje klimaty. Kiedy znalazłam to miejsce na Instagramie wiedziałam, że musimy tam pójść. Na miejsce wprawdzie trzeba było chwilę poczekać. Miałyśmy szczęście była to dosłownie chwila. Jednak czasami zdarzają się kolejki na godzinę stania. Czy warto w niej poczekać? Moim zdaniem TAK! Na pewno tam jeszcze wrócę.

img_1064

img_1066

Następnie udałyśmy się spacerem na Hradczany, gdzie zwiedziłyśmy kościół św. Wita oraz zobaczyłyśmy z zewnątrz Zamek Królewski. Zdecydowanie warto wdrapać się na samą górę, skąd rozciąga się cudowny widok na miasto. Wracając zatrzymałyśmy się na chwilę przy ścianie John’a Lennona. Jest to niezwykłe miejsce, gdzie zawsze się coś dzieje. Co więcej jest to jedyne miejsce w Pradze gdzie całkowicie legalnie możecie coś napisać lub namalować.

img_1144

Wyjazd do Pragi nie mógłby się odbyć bez próbowania czeskich specjałów. Po bardzo długim spacerze udało nam się dotrzeć do poleconej mi przez koleżankę knajpki U Kruka. Restauracja jest położona ok. 20 min spacerem od centrum miasta, warto się przespacerować do niej chociażby po to, żeby zobaczyć coś więcej niż tylko Stare Miasto. Poza tym jedzenie oceniamy na piątkę z plusem. Na trzy obiado-kolacje tylko jedna, właśnie U Kruka, była według mnie w 100% satysfakcjonująca, jedna była umiarkowana a trzecia to kompletna porażka. Do tego stopnia, że musiałam zwrócić moje danie. Zdarza się.

img_1189

Drugi dzień zaczęłyśmy równie jak pierwszego dnia świetnego śniadania, tym razem w Cafe Lounge. Eleganckie miejsce z nowoczesną kuchnią to musiał być strzał w dziesiątkę. Tego poranka zdecydowałyśmy się na kokosowe naleśniki, omlety i zapiekane jajka, a na deser genialne croissanty. Cafe Lounge jest położone dosłownie ulicę dalej od Cafe Savoy tak więc, jeśli zatrzymujecie się w okolicy to nie możecie ominąć tego miejsca! Tego dnia zwiedzanie rozpoczęło się ciut później, a w zasadzie ponad godzinę później ze względu na długi mecz, który oglądałyśmy dzień wcześniej. Zastanawiałyśmy się nad wycieczką stateczkiem po rzece, jednak finalnie zdecydowałyśmy się wypożyczyć rower wodny. Cena za tę przyjemność to ok 300 koron czeskich. Muszę przyznać, że była to jedna z najlepszych rzeczy, które mogłyśmy zrobić szczególnie, że pogoda była przepiękna, a przy 30 stopniowym upale ciężko się zwiedza 😉

Ten weekend w Pradze dla nas trzech pierwszym wspólnym wyjazdem i zarazem ostatnim wyjazdem w całkowicie panieńskim gronie. Plan był prosty: oderwać się na chwilę od rzeczywistości, spędzić fajnie czas, opić się czeskiego piwa i objeść lokalnymi przysmakami. Nasz babski weekend w Pradze naprawdę odniósł sukces. Polecam wszystkim takie wypady!

img_1211

Podobne