Moje cztery (najdziwniejsze) historie z podróży samolotem

Pomysł na dzisiejszy wpis wpadł mi do głowy po przeczytaniu wpisu Eli, prowadzącej bloga FashionVoyager na którym pisze o różnych typach pasażerów linii lotniczych – klikajcie tutaj, żeby przeczytać. Ja postanowiłam opisać dla Was wspomnienia z czterech zupełnie różnych podróży. Będzie śmiesznie, strasznie, niezbyt smacznie i średnio wygodnie. Lecimy zatem.

#1

Pierwsza historia, którą chciałabym Wam opowiedzieć jest związana z moim pierwszym lotem do Chicago. Ogromne emocje związane z pierwszym tak długim przelotem, pierwszy wyjazd do Stanów i na wstępie powitał mnie w samolocie zepsuty fotel. Z pozoru nic strasznego. Wiadomo jak to na początku – zanim wszystkie formalności się dopełnią i podadzą jedzenie, mija średnio 1,5-2h. Jednak po tym przychodzi zwykle czas kiedy chce Ci się spać i planujesz rozłożyć fotel. No cóż… nie tym razem. Zostałam skazana na jedyny zepsuty fotel w całym samolocie. Przez dziewięć godzin lotu siedziałam w pozycji 90 stopni a na dodatek przede mną siedziała starsza para, która niestety nie była w stanie zrozumieć mojego problemu i swoje siedzenia opuścili do prawie całkowicie leżącej pozycji. Jednak, dzięki temu wypróbowałam chyba wszystkie możliwe pozycje w jodze (nie mając wtedy świadomości, że istnieje joga).

#2

Moja druga ulubiona historia jest związana z powrotem z Egiptu. Jest to barwna opowieść, rodem z horroru ale nie ze względu na fakt, iż mieliśmy ponad dwanaście godzin opóźnienia, nie dlatego, że spędziliśmy kilka godzin w nagrzanym samolocie bez wody, a ze względu na fakt, iż w trakcie naszej długiej przesiadki dwóch panów (na dodatek chyba szwagrów) spotkała wizyta w egipskim areszcie! Najpierw jednak się napili, upili i pobili. Ochrona lotniska szybko ich zgarnęła, wylądowali w areszcie, zdążyli wytrzeźwieć i jeszcze z nami wrócili do Polski. Czasami brakuje mi słów co nasi Rodacy potrafią zmalować. Całe szczęście dla nich i dla nas przygoda skończyła się szczęśliwie.

 

#3

Trzecia historia zdarzyła się całkiem niedawno bo podczas naszego powrotu z Kenii. Jest tematycznie związana z poprzednią motywem alkoholowym. Kiedy dojechaliśmy na lotnisko w Mombasie okazało się, że nasz lot jest ponad sześć godzin opóźniony. Niedość, że spędziliśmy ponad sześć godzin na lotnisku, które nie ma klimatyzacji, a sklepy są otwierane tylko na czas kiedy pasażerowie czekają na boarding, to w naszej grupie znalazła si podgrupka młodych panów, która godziny opóźnienia spędziła  w towarzystwie napojów wysokoprocentowych. Kiedy już szczęśliwie wystartowaliśmy, obie z Agą zapadłyśmy w głęboki sen (jednak brak tej klimatyzacji dał nam popalić), który został przerwany przez … zamieszanie związane ze sprzątaniem miejsc, które wspomnieni panowie zajmowali. Jak pewnie się domyślacie ich żołądki zwyczajnie nie wytrzymały ciśnienia.

 

#4

Ostatnia historia jest związana z moim pierwszym, samotnym lotem do Stanów. W samolocie, którym opuszczałam Europę na całe dziesięć miesięcy siedziałam obok kobiety, która od momentu zajęcia miejsca obok mnie odmawiała różaniec. Ja zaczęłam czytać książkę i czekałam na start. Jednak w momencie kiedy samolot zaczął  kołować złapała mnie za rękę i powiedziała, że na pewno ten samolot się dzisiaj rozbije. Po czym zaczęła kontynuować swoją teorię w której panowało przekonanie, że skoro nic jej się w życiu nie udaje to na pewno i ten lot skończy się tragicznie. Przez dziewięć godzin lotu, co jakiś czas byłam więc łapana za rękę i musiałam biedną panią uspokajać, że nic złego nam się nie stanie. Doleciałyśmy szczęśliwie. Dalsze losy tej biednej kobiety nie są znane ale będąc na jej miejscu, mnie by wykończyło samo myślenie o tym co złego może mnie jeszcze spotkać.

IMG_3586

Co myślicie o powyższych sytuacjach? Mieliście kiedyś podobne przygody z pasażerami w samolotach lub na lotniskach? Jeśli tak, koniecznie podzielcie się swoimi doświadczeniami w komentarzach.

Podobne