Co zabrać ze sobą do Kenii? Praktyczny przewodnik

Od naszego wyjazdu do Kenii upłynął już miesiąc. Do Polski zdążyło już powrócić słoneczko i przyjemna pogodowa aura więc nie odczuwam zbytniej tęsknoty za afrykańskim, palącym słońcem. Dzisiaj chciałabym Was zaprosić na wpis w którym opowiem o rzeczach, o których powinno się pamiętać przed wyjazdem do Kenii. Wprawdzie wyjazd tam nie wymaga żadnego szczegółowego przygotowania to jednak lepiej jechać bez stresu.

Środki na komary

Przed wyjazdem warto zaopatrzyć się w specyfiki na komary z środkiem DEET. Jest to szczególnie ważne jeśli nie planujemy stosowania profilaktyki antymalarycznej. Podczas naszego pobytu komary nie były dla nas jednak szczególnie uciążliwe. My polecamy zaopatrzyć się np. w Muggę w rolce – bardzo wygodna! Ma 50 ml., więc bez problemu zabierzemy ją do bagażu podręcznego. Jest to przydatne w sytuacji kiedy komary będą atakowały już na lotnisku. Nas obleciały np. w momencie kiedy czekałyśmy na nasz opóźniony samolot w drodze powrotnej.

Kremy z filtrem

Mało jest takich osób jak ja, które nie lubią się opalać i być opalone. Z reguły osoby jeżdżące w ciepłe kraje jadą tam z zamiarem przywiezienia przepięknej opalenizny. Nie ma w tym nic złego. Jadąc do Kenii należy zaopatrzyć się w kremy z filtrem jak najwyższym. Słońce w Kenii operuje bardzo mocno ze względu na bliskość równika a spalić się można nawet jeśli słońce świeci tylko przez chmury. Ja na tydzień wzięłam dwa opakowania kremów z filtrem 50. Jeden duży i drugi mały do twarzy. Pierwszy skończył się jeszcze przed powrotem! Smarować należy się przed i po wyjściu z wody – nawet jeśli krem jest wodoodporny! Nie muszę chyba przypominać, że w wodzie człowiek opala się jeszcze szybciej? Przekonała się o tym moja przyjaciółka Aga, która spędziła może półgodziny w oceanie i przez dwa dni leczyłyśmy jej poparzoną skórę.

Leki

Na wyjazd do Kenii należy zabrać podstawową apteczkę. Nam się niespecjalnie przydała, ale zaleca się zabranie leków na ewentualne problemy żołądkowe. Nawiązując do poprzedniego akapitu polecam wziąć panthenol. W trakcie wyjazdu próbowałyśmy go kupić ale dostałyśmy tylko maść. A co z lekami na malarię? Stosowanie profilaktyki antymalarycznej to bardzo indywidualna kwestia. Nie są to leki tanie (ok. 150zł/opakowanie – a musimy mieć przynajmniej półtora na osobę przy tygodniowym wyjeździe) oraz nie są obojętne dla organizmu. My stosowałyśmy i jedyny efekt uboczny, który wystąpił (przynajmniej u mnie) to „niezwykłe sny” 😉

Przygotowanie na safari

Przed wyjazdem zapytałam Was na Facebook’u o rzeczy, które bezwzględnie muszę zabrać na wyjazd. Stworzyłam z tego kompletną listę, która mam nadzieję będzie dla Was przydatna.

Czapka – ale taka, którą da się zawiązać pod szyją. Jadąc przez sawannę wiatr może być dość duży i łatwo zgubić ulubiony kapelusz 🙂

Okulary przeciwsłoneczne – słońce nie operowało aż tak mocno podczas naszego pobytu na sawannie jednak mają one jeszcze jedno zastosowanie – ochrona oczu przed pyłem!

Lornetka/lunetka – niezbędna rzecz do wypatrywania zwierząt!

Dobry aparat, najlepiej z jeszcze lepszym obiektywem – często zdarza się, że zwierzęta, szczególnie te kotowate, obserwujemy z bardzo dużego dystansu. Aparat z dużym zoomem – zdecydowanie ułatwi nam zrobienie bardzo dobrych zdjęć.

Krem z filtrem – tak jak wspominałam wcześniej. Nie można o nim zapominać ani na chwilę. Na safari słońce też potrafi nieźle przypiec.

Przedłużacz – mój obowiązkowy punkt każdej wyjazdowej listy. Niezwykle ważny kiedy śpisz gdzieś na sawannie, prąd działa tylko przez kilka godzin dziennie, a w pokoju masz jedno gniazdko, a dziesięć różnych urządzeń do naładowania. Przyda się również przejściówka taka jak do brytyjskich kontaktów. Można ją kupić w hotelowych sklepikach ale czasami wołają cenę z kosmosu – np. $12 (podobno można kupić już od $1,5). W niektórych miejscach można ją wypożyczyć za darmo.

Co uważacie o powyższych radach? Dodalibyście coś do listy? Dajcie znać w komentarzach! Miłego tygodnia 🙂

Podobne