Dwa dni w Wiecznym Mieście

Bilety do Rzymu mieliśmy kupione dobre pół roku wcześniej, ale decyzję o wyjeździe podjęliśmy tak naprawdę w ostatniej chwili. Po wydarzeniach w Paryżu w połowie listopada, straciliśmy chęć, aby gdziekolwiek jechać. Było bardzo blisko, żebyśmy zrezygnowali z jednego z fajniejszych weekendów w tym roku. Jak już wspomniałam, decyzja o wyjeździe zapadła dosłownie na kilka dni przed wyjazdem. W ostatniej chwili szukałam dla nas noclegów. Tutaj po raz kolejny nie zawiodłam się na serwisie Airbnb. Udało mi się znaleźć cudowne mieszkanie za niewielką cenę ale o tym jeszcze wspomnę kiedyś. A teraz czas na relację!

RZYM NOCĄ

Do Rzymu przylecieliśmy popołudniu więc kiedy udało nam się zlokalizować nasze mieszkanko i chwilę odpocząć, był już wieczór. Zaczynamy więc odkrywanie Rzymu od wieczornego spaceru. Z mieszkanka do pierwszego przystanku mamy około dwóch kilometrów. I tak po energicznym marszu docieramy do Koloseum. Oglądamy je od złej (mniejszej) strony także pierwsze wrażenie jest dosyć kiepskie. Jednak po dłuższej chwili, obejściu całego obiektu dochodzimy do wniosku, że jest to budowa iście spektakularna i pomimo swojego wieku niezwykle dopracowana. Podczas tej wizyty w Rzymie nie mieliśmy czasu wejść do środka. A szkoda!

Nasz spacer kontynuujemy w stronę Placu Weneckiego. Jest to jeden z ważniejszych punktów na naszej weekendowej trasie zwiedzania Rzymu. Przechodzimy/przejeżdżamy przez słynny plac przynajmniej dwa razy dziennie! Robi on niezwykłe wrażenie za sprawą Ołtarza Ojczyzny przed którym mieści się pomnik Wiktora Emanuela a także Grób Nieznanego Żołnierza. Wewnątrz monumentu znajduje się Muzeum Narodowe Włoskiego Zjednoczenia.

Kolejny przystanek: Fontanna di Trevi, która robi fenomenalne wrażenie. Warto wiedzieć, że jest ona obstawiona turystami praktycznie o każdej porze dnia i nocy. Nic dziwnego, jest bowiem ona najbardziej znaną barokową fontanną w Rzymie. Została wybudowana w XVIII wieku na zlecenie papieża Klemensa XII. Zwyczajem jest, że turyści wrzucają do niej monety aby zapewnić sobie powrót do Rzymu. Ostatnio czytałam, że jest to jedyna fontanna w Rzymie do której można wrzucać monety i podobno przynosi to faktycznie szczęście. Co więcej, wyławiane monety trafiają na cele charytatywne!

Tego dnia robimy jeszcze dodatkowe sześć kilometrów pieszo w drodze powrotnej, oraz zatrzymujemy się na piwo z moim przyjacielem Giuliem na Piazza della Madonna del Monti.

IMG_5249

RZYM ZA DNIA

Piątkowy poranek jest wyjątkowo trudny bowiem w nogach czujemy każdy kilometr zrobiony poprzedniego wieczora. Kiedy udaje nam się pomimo zmęczenia wydostać z mieszkania, okazuje się, że metro stoi z powodu strajku. Wspaniale… Szukamy alternatywnej drogi dostania się do centrum. Zajmuje nam to zbyt dużo czasu, więc musimy zmodyfikować trasę naszego zwiedzania. Zaczynamy znowu od Placu Weneckiego i ruszamy w stronę Campo di’ Fiori. To właśnie w tym miejscu w XVII wieku został spalony mnich Giordano Bruno. Na środku placu znajdziecie jego pomnik. W ciągu dnia na placu działa targ, zaś wieczorem jest to idealne miejsce na kolację czy spotkanie przy winie ze znajomymi. IMG_5355

IMG_5337

Kolejny punkt na trasie to po raz drugi Fontanna di Trevi – tym razem w świetle dziennym. Stąd mamy już zaledwie 650 metrów do jednego z najbardziej wyczekiwanych przeze mnie miejsc – Placu Hiszpańskiego. Kiedy jednak tam dochodzimy, jakże wielkie jest nasze rozczarowanie kiedy okazuje się, że słynne schody są w remoncie. Wyczekiwana chwila staje się rozczarowaniem. Czar tego wyjątkowego miejsca pryska. Przeważnie na schodach turyści robią sobie w tym miejscu chwilę przerwy. Miejsce zawsze tętni życie ale niestety nie tym razem. Trudno, odwiedzimy je następnym razem. Ruszamy dalej i skręcamy w prawdopodobnie jedną z najdroższych ulic w tej części Włoch – Via del Corso. Z każdej strony biją do nas nazwy drogich sklepów. Atmosferę Świąt czuć na każdym kroku. Każda wystawa jest już przystrojona aby w jak najoryginalniejszy sposób przyciągnąć wzrok przechodniów. Mnie najbardziej podoba się ta w sklepie Valentino.

 Niedaleko Panteonu kupujemy włoskie gelatto, a następnie siadamy na piwo i prosecco w jednej z kawiarenek na Piazza della Rotonda.

IMG_5405IMG_5380

Tak kończymy część rzymską. Następny dzień spędzamy w Watykanie!

Podobne