Wizyta w Musée d’Orsay

Dzisiaj zapraszam Was na gościnny wpis mojej koleżanki ze studiów, edytora, wspieracza w trudnych chwilach czy jak kto woli po prostu przyjaciółki Oli Wojtasik, bez której nie wiem czy wiecie ale nie byłoby tego bloga!

Wycieczki po muzeach, które miałam okazję zwiedzać dotychczas, mogę podzielić na dwie kategorie. Pierwsza z nich, to wystawy sztuki współczesnej na które od dziecka zabierała mnie babcia. Druga, to wielkie włoskie i hiszpańskie muzea które odwiedziłam podczas wakacyjnych wyjazdów z tatą. Za każdym razem oglądając sztukę z babcią nie rozumiałam jej, a podczas zwiedzania Włoch i Hiszpanii starałam się bardzo skupić na sztuce, ale myśl o czekającej nas potem pizzy czy makaronie nie pozwalała mi w pełni docenić walorów artystycznych dzieł sztuki. Tym razem, w Paryżu miało być jednak inaczej. Ania spędzała 5 godzin na nauce francuskiego, a ja zaraz po śniadaniu wybierałam się zwiedzać paryskie muzea w samotności. Nareszcie będę mogła wszystko dokładnie przeanalizować! 

Postanowiłam wyjść rano i przejść do Musee D’Orsay pieszo, zgodnie z mottem „droga jest ważniejsza od celu”, a także zjeść po drodze croissanta, żeby nie myśleć o jedzeniu przy Van Goghu, czy innym wielkim artyście. 
Trafiłam na miejsce bez problemu, Muzeum d’ Orsay znajduje się w zabytkowym budynku dworca kolejowego Orsay. Jego bogate zbiory prezentują głównie sztukę francuską z XIX i XX wieku. Zastałam dość dużą na pierwszy rzut oka kolejkę, ale pomimo wieku uprawniającego mnie do wejścia bez opłaty, nie mogłam jej ominąć. Obsługa okazała się być sprawna i już po 10 minutach, (wyjaśniając pani w kasie, że Polska, to kraj który znajduje się w Europie…) znalazłam się w środku. Nareszcie mogłam zacząć obcowanie ze sztuką. W orientacji (muzeum składa się z wielu poziomów, podzielonych na poszczególne okresy w sztuce) pomogła mi darmowa mapka dostępna przy wejściu.
Po przekroczeniu kas i szatni, docieramy do doskonale oświetlonej, długiej niegdyś głównej hali dworca. Obecnie mieści się tam ekspozycja XIX-wiecznej rzeźby francuskiej i europejskiej, w bocznych salach wiszą pejzaże z połowy XIX w., prace m.in. Ingresa i Degasa Courbeta, czy Delacroix.
Na środkowym piętrze możemy podziwiać dzieła sztuki III Republiki, Art Nouveau symbolistów oraz malarstwo akademickie.
Najwyższe piętro muzeum zawiera bogatą kolekcję impresjonizmu i postimpresjonizmu, dzieła Pissarra, Moneta czy Whistlera.

W Muzeum d’Orsay jest ponad 4.000 dzieł sztuki – obrazów, rzeźb, rysunków, grafik, fotografii i mebli. Powierzchnia wystawowa jest imponująca – 45.000 metrów kwadratowych. Sale okazały się przestronne, wszyscy oglądający mogli bez problemu mijać się i nie przeszkadzali sobie. Zdecydowałam się na obejrzenie wszystkich dzieł, jednak z pewnością oglądając muzeum z przewodnikiem, zobaczylibyście tylko najważniejsze z nich i to z ciekawym komentarzem. Całość zajęła mi ok. 2,5 godziny. Podczas zwiedzania możemy odpocząć w kawiarni znajdującej się na 5 piętrze muzeum, a także usiąść na kamiennych ławeczkach umieszczonych poza salami. Muzeum posiada największą kolekcję dzieł impresjonistów i myślę, że największe wrażenie zrobiła na mnie ta właśnie sala.

Wychodząc, możemy oczywiście zaopatrzyć się w pamiątki z reprodukcjami, oraz katalogi wydane w wielu językach, które pozwolą nam w domowym zaciszu przypomnieć sobie ulubione dzieła. 

Polecam! – Aleksandra Amelia Wojtasik
 
 

Informacje praktyczne:
Otwarte codziennie (z wyjątkiem poniedziałków, 1 maja i 25 grudnia) od 9:30-18:00
W czwartki dłużej – do 21:45
Ostatnie bilety sprzedawane są o godzinie 17:00 a w czwartki o 21:15)

Cena biletu: 11 euro (dorośli), 8,50 euro (młodzież w wieku 18-25 spoza EU), dla wszystkich od 16:30 (z wyjątkiem czwartku), w czwarki od 18:00)

darmowe wejście dla obywateli EU w wieku 18-25lat i innych. 

Więcej informacji tutaj: http://www.musee-orsay.fr/en/visit/opening-hours/opening-hours.html

 

Podobne

  • Och, zazdrość szpetna mnie zżera. Art Noveau i impresjoniści… Muszę tam kiedyś dotrzeć.

  • Moje ulubione muzeum, kocham impresjonistów, ale za każdym razem gdy tam jestem odkrywam nowe dzieła, nowych artystów. Urzeka mnie atmosfera tego miejsca, siedzenie w kafejce naprzeciw Couberta i delektowanie sie prostym espresso. W zeszłym roku zwiedziłam porządnie salę art noveau, polecam, bo w tej sali zazwyczaj jest najmniej ludzi. Dziękuje za przypomnienie

  • kurcze, kilka razy byłam w Paryżu, ale muzeum żadnego nie odwiedziłam, bo a to kolejki, a to złodziejskie ceny, a to dziki tłum. a widze, że trzeba było! do nadrobienia w czasie kolejnej wizyty! A Ola fajnie pisze, może też powinna bloga założyć 😀

  • Dzikie tłumy najgorsze! A Ola pisze świetnie także przekażę jej tę delikatną sugestię 🙂

  • Muszę odwiedzić następnym razem 🙂

  • Warto! Pozdrawiam 🙂

  • Paryż bardzo mnie zawiódł. Co prawda nie byłam w Musee D’Orsay, ale źle wspominam stolicę Francji. Może kiedyś dam temu miastu jeszcze jedną szansę i odwiedzę je ponownie. Póki co wolę czytać relacje innych 🙂

  • Marta, a co Cię tak bardzo zawiodło? Miałaś inne oczekiwania?

  • Wow! 2,5 godziny na 4000 dzieł sztuki rozmieszczonych na 45000 metrach kwadratowych to jakiś olimpijski wynik sprinterski! Przyznam szczerze, że nie podjęłabym się rywalizacji. Mi zazwyczaj taka wizyta zajmuje 4-5 godzin…

  • Pingback: Wrażenia z pobytu w Szwecji i Danii()