Happy New Year! + narty w Bad Gastein!

Witajcie w Nowym Roku!

Weszliśmy w niego razem – ja, mój blog i Wy! Nareszcie! Myślałam o założeniu bloga już od wyjazdu do Amsterdamu w 2013 roku. Zaczęłam nawet gromadzić materiały na niego ale jakoś tak zawsze było nie po drodze. 
W ciągu minionego roku działo się bardzo dużo w moim życiu. Nie miałam jeszcze okazji tego wszystkiego opisać na blogu ale mam nadzieję, że niedługo pojawią się relacje! Po wyjeździe do Kopenhagi – a mianowicie praktycznie po podwójnym spóźnieniu się na samolot w jedną i w drugą stronę – obiecałam sobie ograniczyć wyjazdy. Nie wyszło! Jestem w trakcie intensywnego planowania całego roku, mamy z moim Albertem kilka ciekawych pomysłów!


Sylwestra w tym roku spędzaliśmy na miejscu, w domu, ze znajomymi. Natomiast, w zeszłym roku (2013) wybraliśmy się na narty do Bad Gastein, w Austrii. Na pierwszy rzut oka można sobie pomyśleć, ze narty za granicą to rozrywka poza zasięgiem dla osób z ograniczonym budżetem. Na wstępie zaznaczam, że taniej niż w Polsce nie będzie ale będzie niewiele drożej! Uwierzcie! Karnet w Polsce to koszt prawie 500zł, zależy oczywiście od lokalizacji! W Austrii wydamy ok 300zł więcej, jednak mamy do dyspozycji niezliczone kilometry tras i to bez stania w kolejce żeby wjechać wyciągiem na górę



Ponieważ, podróżowaliśmy z jeszcze jedną parą, siostrą Alberta – Magdą i jej mężem Przemkiem, wynajmowaliśmy mieszkanko z pełnym wyposażeniem – koszt ok 650 zł na osobę za tydzień! I to w super wysokim sezonie. Termin sylwestrowo-noworoczny to jeden z najdroższych terminów. W tym roku wszystkie rozsądne kwatery w Austrii były wyprzedane w połowie października! Przy założeniu, że gotujemy dla siebie sami i zabieramy jedzonko z Polski – może wyjść nawet taniej niż w kraju – gdzie dominuje jedzenie knajpowo-restauracyjne, które oczywiście jest bardzo drogie. Jeśli się mylę, poprawcie mnie proszę! Wszystko o czym piszę czerpię głownie z subiektywnych doświadczeń. Dochodzą oczywiście jeszcze koszty dojazdu. Nie będę się zbyt rozwijać w tej kwestii – koszt podzieliliśmy na cztery osoby – wyszło rozsądnie 200-220PLN/os.
tu akurat przykład „niedomowego jedzonka” obłędy Germknödeln! Kochamy!
Co by tu dodać, żeby Was jeszcze przekonać! Najważniejsza kwestia – ponad 200 km tras narciarskich i w pakiecie termy! Grzanie w najstarszym uzdrowisku w Austrii zafundowaliśmy sobie tylko raz – i tu nawet nie chodziłoby o koszty – tylko o siły do ruszenia się po całym dniu intensywnej jazdy na nartach! 

 Zachęcam Was do wyjazdów na narty za granicę! Super warunki, pewniejsza pogoda, oderwanie się na chwilę od polskiej rzeczywistości. Czy potrzeba czegoś więcej? 

Szczęśliwego Nowego Roku!


Podobne